Zjeżdżam z górki pozostawiając
wszystko w rozmazanych liściach przemykających drzew. Palce
dotykają manetki, tak na wszelki wypadek, gdyby nagle trzeba było
użyć hamulca. Rozpędzam się, a wiatr szumi w uszach, rozczesuje
włosy i wypełnia nozdrza. Łapię okazję, w której żadną
częścią ciała nie dotykam ziemi. Do zakrętu jeszcze parę
metrów. Przede mną ani żywej duszy. Narasta pokusa, by zamknąć
oczy. Robię to, by mocniej poczuć. Ta chwila musi wystarczyć. Na
więcej nie mam czasu. Wyostrzam zmysły. Ryzykuję. Uśmiecham się
do siebie. Głęboki wdech, wydech. Przerywany, nie zawsze spokojny.
Ostatnią sekundą zamykam w sercu śpiew ptaka.
Otwierając oczy już wiem, że tylko
on może pozwolić sobie na luksus wolności. Czuję dreszcz emocji i
nieopisane uczucie spełnienia. Jeszcze tylko zakręt na pełnym
gazie. Potem rower sam zwalnia. Droga staje się prosta. Ukojona
naciskam pedały i prę przed siebie. Pod kolejną górę, by znów
poczuć na co mnie stać. Dla takiego zjazdu warto się zmęczyć.
Freedom: z górki
Reviewed by Unknown
on
13:01
Rating:
Brak komentarzy: